W Kaszubskim Centrum Chorób Serca i Naczyń w Szpitalu Specjalistycznym w Wejherowie (Szpitale Pomorskie sp. z o.o) rozpoczęto wdrażanie kolejnych procedur terapeutycznych. Kilka dni temu w Pracowni Elektroterapii i Elektrofizjologii Serca Oddziału Kardiologii i Angiologii Interwencyjnej przeprowadzono pierwsze zabiegi przezskórnego usunięcia układu stymulującego (rozrusznik, kardiowerter-defibrylator) razem z wewnątrzsercowymi elektrodami. Są to zabiegi bardzo skomplikowane, realizowane w zaledwie kilkunastu ośrodkach elektroterapii w Polsce.

 

Najczęstszą przyczyną usunięcia elektrod jest mechaniczne ich uszkodzenie, w wyniku czego nie spełniają one swojej funkcji, chociaż przyczyny mogą być także inne (infekcja związana z implantowanym układem, utrudniony odpływ krwi z żył, w których znajdują się elektrody). W wielu przypadkach usunięcia wymagają także nieczynne elektrody, pozostawione podczas poprzednich zabiegów.

 

- Istnieją dwie metody usuwania elektrod: metoda kardiochirurgiczna, wymagająca otwarcia klatki piersiowej i usunięcia elektrod w krążeniu pozaustrojowym oraz metoda przezskórna, w której z małego nacięcia skóry otwiera się jedynie lożę urządzenia, a elektrodę usuwa się z wykorzystaniem odpowiednich narzędzi – mówi dr hab. n. med. Marek Szołkiewicz, ordynator Oddziału Kardiologii i Angiologii Interwencyjnej szpitala w Wejherowie. - Trudność metody przezskórnej polega na tym, że każda elektroda po kilku latach obecności wewnątrz układu naczyniowego może przyrastać do naczyń krwionośnych i ścian serca. Przezskórny zabieg usunięcia elektrody jest związany z likwidacją powstałych zrostów i odseparowaniem elektrody od otaczających ją tkanek. Takie postępowanie jest obciążone ryzykiem uszkodzenia układu sercowo-naczyniowego, co w niektórych przypadkach może prowadzić do bardzo poważnych powikłań. Dlatego zabiegi tego typu są uważane za jedne z najbardziej wymagających procedur w elektroterapii – dodaje dr Szołkiewicz.

 

Zabiegi przezskórnego usunięcia elektrod przeprowadza się w pełnym znieczuleniu ogólnym. Podczas zabiegu prowadzi się ciągłe obrazowanie przy pomocy echokardiografii przezprzełykowej. W celu zapewnienia maksymalnego bezpieczeństwa pacjenta, w zabiegu uczestniczy specjalnie przeszkolony, wieloosobowy, interdyscyplinarny personel medyczny, w tym między innymi dwóch kardiologów (operatorzy przeprowadzający zabieg), anestezjolog (utrzymujący pacjenta w znieczuleniu ogólnym i nadzorujący jego stabilność hemodynamiczną), kardiochirurg (będący w natychmiastowej gotowości na wypadek ewentualnych groźnych dla życia powikłań), a także pielęgniarki kardiologiczne, anestezjologiczne oraz technik elektrokardiologii. Po zabiegu pacjent podlega ścisłemu monitorowaniu pooperacyjnemu przez co najmniej 12 godzin. Całkowity okres pobytu szpitalu zależy od przebiegu zabiegu, wyników badań i skuteczności postępowania farmakologicznego.

 

- Pierwsze trzy zabiegi przeprowadzone w Wejherowie wiązały się z jednoczasową wymianą całego układu do stymulacji i/lub defibrylacji i wykonano je w pełni skutecznie i bezpiecznie. Zostały one przeprowadzone przez kardiologów i pielęgniarki Oddziału Kardiologii i Angiologii Interwencyjnej w Wejherowie pod nadzorem prof. Macieja Sterlińskiego, kierownika Pracowni Elektrofizjologii Kliniki Zaburzeń Rytmu Serca Instytutu Kardiologii w Warszawie, a zarazem przewodniczącego Sekcji Rytmu Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego – dodaje dr Marek Szołkiewicz.

 

Przypomnijmy, że Oddział Kardiologii i Angiologii Interwencyjnej w Wejherowie w ostatnim czasie znacząco poszerzył zakres oferowanych świadczeń medycznych. Tylko w ubiegłym roku uruchomiono szereg programów , w tym hipotermię terapeutyczną, rotablację wieńcową, przezskórne zamykanie ubytków w przegrodzie międzyprzedsionkowej (ASD, PFO), zamykanie uszka lewego przedsionka, wszczepianie stymulatorów serca z elektrodą komorową implantowaną w pęczek Hisa, a teraz program przezskórnego usuwania elektrod wewnątrzsercowych. A to pewnie nie koniec. Kolejna sesja zabiegów usuwania elektrod zaplanowana jest jeszcze w tym miesiącu.

Małgorzata Pisarewicz
 

Fot. Szpitale Pomorskie – na zdjęciu
 

comments